Z Hollywood do klasztoru

Pewnego niedzielnego popołudnia wybrałem się do benedyktyńskiego Opactwa Regina Laudis w Bethlehem w stanie Connecticut. Po dwóch godzinach jazdy z Nowego Jorku stałem przy bramie klasztornej, czytając informacje na tablicy ogłoszeń. Nagle w bramie pojawiły się się dwie siostry. Zapytałem, czy nadal w tym klasztorze przebywa matka Dolores Hart. Jedna z nich, starsza uśmiechała się znacząco i powiedziała, że tak. I wtedy zorientowałem się, że jest to sama Dolores Hart, znana hollywoodzka gwiazda.

Po chwili serdecznej rozmowy siostra przeprosiła nas, mówiąc, że spieszy się na nieszpory, na które nas także zaprasza. Skorzystaliśmy z zaproszenia. Weszliśmy do drewnianego, przeszkolonego kościoła, który był przedzielony kratą na dwie części; jedna przeznaczona jest dla sióstr benedyktynek, a druga dla wiernych. Na przeźroczystych oknach świątyni wpisywała się witrażowymi obrazami cudowna przyroda otaczająca świątynię. Czułem jak całe piękno otaczającej przyrody, które przez ołtarz i drewniane sklepienie świątyni wznosi się uwielbieniem do samego Boga.

Siostry zajęły swoje miejsca. Usłyszeliśmy delikatny głos kamertonu, a następnie śpiew. Był on tak niesamowity, że rozglądaliśmy się po kościele, zadając sobie pytanie skąd on jest. Trudno było uwierzyć, że to śpiewają siostry. A jednak to były one. Cudowny, profesjonalny śpiew kilkudziesięciu zakonnic. Jak na koncercie, ale to nie był koncert, to była modlitwa serc, która także artystycznym pięknem wyrywała się ku Bogu. Łacińskie słowa modlitwy i gregoriańskie melodie sięgały najgłębszego piękna odwiecznego Kościoła, który rodził się z nieogarnionej miłości zbawiającego Chrystusa. Ten śpiew przez okna i drzwi wylewał się na zewnątrz i łączył się ze śpiewami ptaków i głosami natury.

Dolores Hart miała wszystko: urodę, talent, pieniądze i sławę. Grała u boku największych sław w latach 60. Jej kariera rozpoczęła się od filmu z Elvisem Presleyem „Kochając Ciebie”. Od tego filmu jej kariera nabrała tempa. Występowała u boku ówczesnych legend kina, jak Marlon Brando, Robert Wagner czy Anthony Quinn. W międzyczasie spotkała papieża Jana XXIII, z którym zamieniła kilka słów. Aktorka przedstawiła się mówiąc: „Nazywam się Dolores, gram Klarę”. Papież odpowiedział jej: „Nie. Ty jesteś Klarą”. Słowa te często wracały do niej i miały wpływ na dalsze jej życie. Dolores jednak wciąż bawiła się na oscarowych galach i pomnażała majątek, grając w najbardziej kasowych filmach. Miała wielkie powodzenie u mężczyzn, ale jej serce było zajęte. Była zaręczona z Donem Robinsonem, biznesmenem z Los Angeles. Kreacja ślubna czekała w szafie na odpowiedni moment, który nigdy nie przyszedł.

W 1963 roku 24-letnia Dolores Hart opuszcza Hollywood i staje przed bramą klasztoru Regina Laudis w Bethlehem w stanie Connecticut i tu zostaje. Wcześniej odwiedzała to miejsce. Pewnego razu zapytała matkę przełożoną, czy ma powołanie. W odpowiedzi usłyszała: „Nie, wracaj do swoich filmów. Jesteś za młoda”. Don Robinson rozumiał jej decyzję, mówiąc: „Nie każda miłość musi się spełnić przy ołtarzu”. Nigdy się nie ożenił. Przyjeżdżał do Dolores na Boże Narodzenie i Wielkanoc i wspierał materialnie wspólnotę zakonną. Od roku 2001 matka Dolores jest przeoryszą klasztoru. Pytano ją nieraz o pocałunek z Elvisem. Na co ona z uśmiechem odpowiadała: „Tamten pocałunek trwał może 15 sekund. Ten trwa 40 lat”.

Będąc przeoryszą klasztoru, w roku 2012 zagrała w krótkim filmie dokumentalnym, nominowanym do Oskara „Bóg jest większym Elvisem”. W filmie Dolores mówi między innymi dlaczego opuściła Hollywood i wybrała zakon. A o samym tytule filmu powiedziała: „Ktoś z ekipy zapytał mnie na planie, dlaczego życie w klasztorze okazało się dla mnie ważniejsze od tego w Hollywood. Odpowiedziałam, że wszystko w moim życiu potoczyło się tak, ponieważ Bóg to większy Elvis! Był to tylko żart. Ale wyszedł z tego chwytliwy tytuł całego filmu. Tak naprawdę, między Elvisem a Panem Bogiem zdarzyło się w moim życiu dużo innych rzeczy”.

20 października  2025 r Dolores obchodziła 87 urodziny.