Uroczystość Wniebowzięcia NMP Rok A
DESZCZ BOŻEJ ŁASKI
W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w ziemi Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała: „Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie. Oto, bowiem, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana Łk 1, 39-45
Kilka lat temu w Oklahomie młody człowiek imieniem Timothy McVeigh dokonał zamachu bombowego. W zburzonym budynku zginęło kilkaset osób, wśród nich młoda dziewczyna Julia. Jej ojciec Buda Welch, pogrążony w smutku i rozpaczy szukał ukojenia w swoim cierpieniu po stracie ukochanego dziecka. Wiedział, że zemsta, odwet nie przyniosą ulgi, nie uzdrowią jego zbolałej duszy. Z tego względu był przeciwny wyrokowi śmierci wydanemu na zamachowca. Aktywnie uczestniczył w kampanii przeciw wykonaniu wyroku śmierci. W tym też czasie Bud Welch spotkał się z rodziną Timothy McVeigha’a.
W czasie tego spotkania Bud spoglądając na wiszącą na ścianie fotografię Tymothy’ego, który zabił jego córkę, powiedział: „Świetnie się prezentuje”. „To był dzień ukończenia jego studiów”- ze smutkiem odpowiedział ojciec Timoty’ego, a po jego policzkach spłynęły wielkie łzy. „W tym momencie”- powiedział Bud Welch- „Zobaczyłem to, co wiedzą wszyscy rodzice, że zawsze będziemy kochać nasze dzieci, obojętnie, co one uczynią. Potępimy zło, ale nigdy nie przestaniemy ich kochać”.
Od tego spotkania aż do tej pory Bud Welch i rodzina McVeigh’a wspierają się wzajemnie w cierpieniu. W obliczu zła, które ich dotknęło, w duchu miłości spieszą sobie z pomocą. W tej niesamowitej historii widzimy, jak miłość zwycięża śmierć. A źródłem tej zwycięskiej mocy jest Jezus Chrystus, który przez krzyż i zmartwychwstanie zwyciężył zło i śmierć. Napełnieni tą mocą, nawet w najtrudniejszych sytuacjach potrafimy się wznieć ponad wszelkie zło i odnieść nad nim zwycięstwo.
Wyznawcy Chrystusa od samych początków cierpieli prześladowanie. Wtrącano ich do więzień, biczowano, skazywano na męczeńską śmierć. W Apokalipsie św. Jana Ewangelisty ognisty Smok jest symbolem Szatana i zła, które wymierzone było w Chrystusa i Jego wyznawców: „Ukazał się też inny znak na niebie: Oto wielki Smok ognisty, ma siedem głów i dziesięć rogów, a na głowach siedem diademów. Ogon jego zamiata trzecią część gwiazd z nieba i rzucił je na ziemię. Smok stanął przed mającą rodzić Niewiastą, ażeby tylko skoro porodzi, pożreć jej dziecko. I porodziła Syna- mężczyznę, który będzie pasł wszystkie narody rózgą żelazną. Dziecko jej zostało porwane do Boga i do Jego tronu. Niewiasta zaś zbiegła na pustynię, gdzie ma miejsce przygotowane przez Boga. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca. (Ap 12, 1-6, 10). Św. Jan upewnia pierwszych chrześcijan, że mimo chwilowego triumfu zła, ostatecznie zwycięży Chrystus. Smok zostanie pokonany. Te słowa padały na podatny grunt, bo wielu chrześcijan pamiętało spotkania z Chrystusem zmartwychwstałym i Jego obietnice, że w Nim odniosą zwycięstwo nad złem i śmiercią. To było ich siłą w chwilach największych doświadczeń.
Ważną rolę w tym zwycięstwie odgrywa Maryja, którą rozpoznajemy w apokaliptycznej Niewieście. Jej bezgraniczne zawierzenie Bogu, gotowość na najwyższą ofiarę sprawiły, że odegrała Ona i odgrywa tak ważną rolę w naszym zwycięstwie na złem i śmiercią. Mówiąc o udziale Maryi w naszym zbawieniu, ks. Flor McCarthy w kazaniu na Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny spogląda na nią przez pryzmat indiańskiej legendy.
Indianie modlili się o deszcz: „O Wielki Duchu, cośmy złego uczynili, że jesteś zły na nas. Powiedz nam, co powinniśmy zrobić, abyś zesłał deszcz na nasze pola i lasy”. Modlili się tak przez trzy dni, ale deszczu nadal nie było. Dzieci i starcy zaczęli już umierać z wycieńczenia. Starsi plemienia wyszli na szczyt wzgórza, aby wsłuchać się w głos Boga przemawiającego w porywistym wietrze. Gdy wrócili powiedzieli ludowi: „Powodem zabijającej nas suszy jest nasz egoizm. Przez lata korzystaliśmy z owoców ziemi, niczego nie ofiarując w zamian. Musimy złożyć Bogu całopalną ofiarę z naszych najcenniejszych posiadłości. Popiół z tych ofiar rozsypiemy po okolicy, a wtedy spadnie deszcz i ziemia znowu ożyje.
Lud dziękował Bogu za tę odpowiedź. Każdy wracał jak najszybciej do domu, aby odnaleźć cenne rzeczy i złożyć je Bogu w ofierze. Gdy je odnaleźli, żal im było rozstać się z nimi. Zaczęli szukać wymówek. I skończyło się na tym, że złożyli na całopalną ofiarę rzeczy, które nie miały większej wartości i były im nie potrzebne. Mała dziewczyna imieniem Miriam była ostatnim dzieckiem, które ocalało. Miała ona ulubioną zabawkę- niebieskiego wojownika. Słyszała wszystko, o czym rozmawiali dorośli i pomyślała, że Bóg wzywa ją także do złożenia ofiary. Pewnej nocy wymknęła się potajemnie z obozu. Wzięła ze sobą niebieskiego wojownika oraz trochę drzewa i udała się na szczyt góry. Rozpaliła ognisko i ze łzami w oczach patrzyła, jak jej ukochana zabawka zamienia się w popiół. Następnie rzuciła popiół na wiatr, który rozniósł go po całej okolicy. Zmęczona przeżyciami usnęła na szczycie wzniesienia.
Gdy rankiem się obudziła zobaczyła, jak tylko daleko mogła sięgnąć wzrokiem, że cała kraina była pokryta niebieskimi kwiatami. Ale nie spadła a jedna kropla deszczu. Ludzi byli uradowani tym co się wydarzyło, ale i zawstydzeni, bo zrozumieli przesłanie tego znaku. Zobaczyli w całej okazałości swój egoizm. Każdy oddał teraz na ofiarę to ,co rzeczywiście było cenne dla niego. I zaczęli znowu błagać Boga, i tym razem ich modlitwa została wysłuchana. Bóg zesłał deszcz. Widząc to, Indianie wdzięcznie tulili małą Miriam, która swoim czynem pomogła swoim im dotrzeć z modlitwą do Boga.
Ta przepiękna historia pozwala nam pełniej zrozumieć dlaczego Kościół w sposób szczególny czci Maryję w uroczystość jej Wniebowzięcia. Maryja z uległością wsłuchiwała się w głos Boży. Gdy Anioł Gabriel przyszedł do niej z niecodzienną wiadomością, że będzie matką Syna Bożego Maryja odpowiada mu tak. Tę radosną wieść niesie ludzkości, poczynając od swojej krewnej Elżbiety. I tak będzie aż do jej cudownego wzięcia z duszą i ciałem do nieba. Nie zawahała się także powiedzieć Bogu tak, gdy jej Syn umierał na krzyżu. Dzięki tej ofierze i ofierze jej Syna, Bóg zesłał na ziemię obfity deszcz swojej łaski, która daje moc przezwyciężenia śmierci i radowania się razem z Maryją wniebowziętą
W dzisiejszą Uroczystość mamy w rękach wianki z płodów ziemi. Są one dziękczynieniem Bogu za wszelkie dary, jakie od Niego otrzymujemy oraz znakiem ziemskiego utrudzenia, które uświęcone łaską bożą rodzi owoc wieczności

