Niezbadane wyroki Bożego Miłosierdzia
Mel Gibson, twórca jednego z najbardziej dochodowych filmów niezależnych w historii, „Pasji”, oficjalnie rozpoczął prace nad drugą częścią swojego dzieła „Zmartwychwstania Chrystusa”. Film opowiada o wydarzeniach po ukrzyżowaniu Chrystusa. Zmieniona została obsada filmu.
W postać Jezusa zamiast Jima Caviezela wcieli się Jaakko Ohtonena, znany z takich produkcji jak „Upadek królestwa” czy „Wikingowie: Walhalla”. Zaś polska aktorka Kasia Smutniak zastąpi Maię Morgenstern, która w „Pasji” wcieliła się w rolę Maryi. Wybór polskiej aktorki na tę kluczową rolę wzbudził jednak kontrowersje wśród części widzów.

W mediach społecznościowych oburzeni internauci podzielili się swoimi opiniami na ten temat. Część z nich wskazuje na jej zaangażowanie w kwestie społeczne i światopoglądowe, które według nich nie pasują do roli Maryi. „Smutniak nie powinna grać tej roli, mimo swojej urody i talentu. Ktoś, kto nie ma szacunku do wartości chrześcijańskich i nie rozumie wagi przekazu, nie udźwignie duchowego znaczenia Maryi, nawet jeśli zagra ją perfekcyjnie technicznie”.
Na platformie X skierowano list do Mela Gibsona w tej sprawie: „Drogi Panie Melu Gibsonie, czy naprawdę chciałby Pan, aby Kasia Smutniak zagrała Maryję, matkę Jezusa? Proszę wyjaśnić, co ta kobieta chce przekazać – co znaczą wszystkie te napisy na jej twarzy. Gdyby zagrała tę rolę, ponad połowa Polaków nie obejrzałaby Pańskiego filmu”. Oto inne wpisy: „Jestem Polką i uważam, że to profanacja! To czysta hipokryzja z jej strony. Występując w imieniu Strajku Kobiet, pokazuje, że wartości chrześcijańskie są jej obce. Popiera aborcję, a być może zagra matkę Jezusa… To nienormalne”. „Zbojkotuję film, jeśli ta lewicowa degeneratka zostanie obsadzona”. „Powinien znaleźć kogoś o czystym sercu do tej roli”.
Ostatnia wypowiedź brzmi przekonywująco. Tylko zapominamy o jednym, że przebywanie w bliskości Chrystusa ma ogromna moc przemiany człowieka. A na planie filmu tak będzie. Zanim rozpoczęto zdjęcia do filmu „Pasja” Jim powiedział Melowi: „Musimy codziennie uczestniczyć we Mszy św. Zanim wezmę ten krzyż, zanim, wejdziemy na plan, ja muszę mieć Najświętszą Eucharystię w sobie. Musimy uważać na słowa. Nie chcę przeklinać, czy się złościć, gdy mam grać Chrystusa”. I rzeczywiście każdego dnia z rana była odprawiana Msza św. dla ekipy filmowej, a atmosfera modlitwy i wiary towarzyszyła twórcom przez cały czas kręcenia filmu. W czasie przerw Mel i Jim spacerowali razem. Wszyscy myśleli, że dyskutują na temat filmu. A później okazało się, jak wyznał Jim, że w tym czasie odmawiali różaniec. I tu tkwi źródło niesamowitego oddziaływania tego filmu na widza. Nie jest to tylko gra aktorska. Jest świadectwo przeżytej wiary w Chrystusa. Bez tej atmosfery nikt nie będzie w stanie nakręcić podobnego filmu, który miałby tak ogromną moc przemiany życia człowieka na miarę obrazu Bożego.

Rola w filmie całkowicie zmieniła życie Jima Caviezela i sprawiła, że zaczął patrzeć na nie zupełnie inaczej niż dotychczas. Wspólnie z żoną aktor zaadoptował troje ciężko chorych dzieci pochodzących z Chin. Małżeństwo zapewniło im najlepszą możliwą opiekę medyczną, choć przypadki były ciężkie. W wywiadach wielokrotnie podkreślał, że jest za obroną życia nienarodzonego. Caviezel sprzeciwia się aborcji, którą uważa za niemoralną, a swoją popularność wykorzystuje do tego, by zwracać uwagę innych na równie poważne kwestie. „Moja wiara czyni mnie silnym” – wyznaje aktor.
Warto także wspomnieć odtwórcę roli Judasza w filmie „Pasja” Luca Lionello, który był ateistą, zanim zagrał w filmie Gibsona. Doświadczenie to sprawiło, że nawrócił się i przyjął chrzest. Niezbadane są wyroki Bożego Miłosierdzia.


