|

537. Czy mógłbyś kupić chociaż los loterii?

Grzegorzowi poszczęściło się w interesach. Założona przez niego firma przynosiła spore dochody. Jednak po roku nagle nastąpiła w kraju recesja. Grzegorz stanął w obliczu bankructwa. Zmartwiony przyszedł do kościoła i prosi w modlitwie Boga: „Panie, to jest Grzegorz. Znasz mnie dobrze. Każdej niedzieli jestem w kościele, staram się dobrze żyć. Ale teraz przyszedł na mnie bardzo zły czas. Biznes podupada, żona choruje. Proszę spraw, abym wygrał w loterii”. Przeszła sobota, czas losowania. A tu nic. Żadnej wygranej. Grzegorz przyszedł do kościoła drugi raz i zaczął się jeszcze goręcej modlić się: „Panie, chyba nie ukazałem Ci wystarczająco mojej trudnej sytuacji. Ale naprawdę jest ona tragiczna. Proszę, więc spraw, abym wygrał w loterii. Minęła następna sobota, i nic się nie wydarzyło. Grzegorz przyszedł trzeci raz do kościoła i błaga Boga: „Jestem zrozpaczony. Błagam o wygraną w loterii.” Po chwili słychać głos z nieba: „Grzegorzu, czy mógłbyś przynajmniej kupić los loterii?”

 Czasami Bóg chce, aby w spełnieniu błagalnej modlitwy była włączona także nasza aktywność.