|

027. Zaufanie Bogu rodzi radość

Ciężko chora, młoda dziewczyna Benedetta Bianchi Porro świadoma zbliżającej się śmierci, w jednym ze swoich listów pisze: „Osobiście jestem pogodna. Nie obawiajmy się Boga. Jesteśmy w Jego rękach. To najczulsze ręce, które prowadzą na drogę miłości i pokoju. Jeżeli oddamy się im, nie będziemy nigdy, nawet przez jedno tchnienie, opuszczone. Bóg troszczy o kwiaty na łąkach i ptaki w powietrzu- choć nie sieją, nie zbierają i nie składają w spichlerzach. Tym bardziej otoczy opieką nas, jesteśmy o wiele więcej niż ziele i ptaki! „Szukajcie Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dane”. Oto, dlaczego jestem pełna radości:, ponieważ dni mijają w oczekiwaniu na Tego, którego tak bardzo kocham w powietrzu, w słońcu; którego już nie widzę, lecz ciepło promieni, którego czuję, gdy wpadają przez okno, by ogrzać moje ręce; w deszczu, który spływa z nieba, by obmyć ziemie. Mój list musiałam dyktować; muszę porozumiewać się z innymi za pośrednictwem rąk, ponieważ straciłam wzrok i słuch”. („Oblicza nadziei”)